Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Kontynuacja Igrzysk Śmierci

Jeżeli czujesz, że zakończenie mocno cię rozczarowało i nadal masz ochotę czytać o życiu Katniss i Peety to właśnie tutaj jest twoje miejsce.

Katniss nadal musi zmierzać się z przeciwnościami losu i osobami, które przeszkadzają jej do prowadzenia spokojnego życia.

Czy uda jej się zaznać w końcu błogiego życia zwycięzcy?

 

O blogu

Blog stworzony z myślą o wszystkich fanach igrzysk, którzy mają niedosyt w ich historii podobnie jak ja. Postanowiłam założyć go, aby spróbować dokończyć historię, która siedzi mi w głowie.

Nie zapomnij zostawić po sobie komentarza! Miłego czytania.

#2 Dywanik Dyrektora

Opublikowany 2015/06/04

Zapraszam do czytania i komentowania :)// Nszarynska

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 

-Elizabeth wszystko w porządku?- zapytała moja mama wyciągając grzanki z tostera. 

-Tak.- powiedziałam krótko przeżuwając w ustach tosta z miodem. Że niby coś ją teraz obchodzi, pomyślałam lekceważąco.

-Wrócę tak jak zawsze. Pa.-oznajmiła.

Spojrzałam na zegarek. Wskazywał dokładnie piętnaście po siódmej. Nie muszę się nigdzie śpieszyć. Dolałam sobie do kubka soku pomarańczowego i upiłam trochę. Niestety ten dzień nie zapowiada się najlepiej. Będę musiała zmierzyć się z Nathanem i sytuacją, która się wczoraj natrafiła. Telefon leżący obok mnie za wibrował. Zerknęłam na ekran i zobaczyłam, że dostałam SMS'a od Isabelli. Będę pod twoim domem za dziesięć minut. Odczytałam i wzięłam głęboki wdech. Moja przyjaciółka codziennie po mnie zachodzi i razem udajemy się na autobus, ponieważ niedaleko mnie mieszka. Do szkoły jednak mamy parę przecznic, więc musimy wyjeżdżać tym o w pół do ósmej. Wstałam od stołu i udałam się do łazienki. Nałożyłam na szczoteczkę trochę pasty i umyłam zęby. Zabrałam plecak, założyłam buty i wyszłam przed blok. Isa już szła w moją stronę. Pomachałam jej na przywitanie i zaczekałam aż do mnie dołączy.

- Hej.- powiedziała.- Jak tam?

- Dobrze.- wzruszyłam ramionami. Wcale nie było dobrze. Nie potrafię zapomnieć o tym, że Nathan się do niej przystawiał. Podniosłam ciężko głowę i ruszyłam przed siebie. 

W autobusie usiadłyśmy z tyłu. Nałożyłam na siebie słuchawki i włączyłam muzykę z ipoda. W uszach rozbrzmiewał mi kawałek "One last time". Chyba nigdy mi się nie znudzi, jedna z moich ulubionych piosenek. Przymknęłam oczy i uspokoiłam oddech. Jeszcze chwila i będę znowu musiała się na nich patrzeć. Zawsze stoją przed szkołą przy trybunach od boiska, które znajduje się tuż przy szkole. W mojej głowie zaczął układać się misterny plan czmychnięcia jak najszybciej pod salę od biologii i pozostać niezauważoną. Wiem jednak, że to będzie bardzo trudne. Wysiadłyśmy z autobusu, przez ten cały czas Isabelle mi się przyglądała. W końcu jednak wydusiła z siebie słowo.

- Nie przejmuj się nim. To naprawdę skończony dupek.- chyba jej samej jest ciężko uwierzyć w to co powiedziała, ponieważ wypuściła nerwowo powietrze. Uniosłam prawą brew do góry i spojrzałam na nią z ukosa. 

- Tak myślisz?- zapytałam i odwróciłam głowę w drugą stronę. Zerknęłam przez bok czy stoją już przed szkołą. Jednak zdziwiłam się, bo ich tam nie było. Odetchnęłam z ulgą i poprawiłam plecak. Wyłączyłam ipoda i schowałam go do kieszeni od bluzy. Tutaj każdy żyje swoim życiem. Wchodząc po schodach spojrzałam na beztrosko siedzących "dziwakach" jak to nazywa ich Isabelle i większość osób w szkole. Codziennie dyskutują na temat jakichś książek i filmów, zaraz niedaleko nich stała grupka metalowców ubranych w ciężkie ciuchy z wysokimi glanami. Na szyi mieli pozawieszane różne łańcuchy, że też chce im się to nosić. Usiadłam pod klasą i wyciągnęłam podręcznik. Zawsze jest dobre te pięć minut, żeby powtórzyć cały materiał przed lekcją. Obiecałam mamie, że w tym roku bardziej przyłożę się do nauki, jednak jest to niemal nie możliwe, więc skończyło się na tym, że ograniczyłam się do nauki przed samymi lekcjami. Czasami w domu powtórzę przed sprawdzianem, ale niestety nie wychodzi mi to zbytnio. Dlatego też moje oceny nie są za piękne, czasami jak czwórka wpadnie to jest dobrze. Zdarza się tak tylko wtedy, gdy klasowy prymus pod naciskiem mojej przyjaciółki da mi spisać. Nie jest to uczciwe , ale nauczyłam się już sobie z tym radzić. Zadzwonił dzwonek na lekcje, więc zapakowałam książkę do plecaka i podniosłam się z ziemi.

Po męczącej lekcji chciałam iść do szafki przepakować plecak, jednak zobaczyłam, że na korytarzu zrobiło się tłoczno i usłyszałam krzyki. Oczywiście domyśliłam się, że to Isabella. Podbiegłam do otaczających ich uczniów i starałam się rozgonić ich na boki. Przecisnęłam się przez tłum i zobaczyłam, że moja przyjaciółka wykłóca się z jakąś dziewczyną. Postanowiłam, że zareaguję póki nie doszło do rękoczynów.

- Hej co wy robicie?- wrzasnęłam.- Isa?

- Ta kretynka próbowała przystawiać się do John'a.- spojrzałam na tą dziewczynę karcąco i odsunęłam Isabelle. John to chłopak mojej przyjaciółki i były prawdopodobnie przyjaciel Nathana. Po tej sytuacji z wczoraj nie mam pojęcia czy odzywają się jeszcze do siebie. Nie mam też pojęcia dlaczego się to stało. Myślę, że w niedługim czasie będę mogła domagać się wyjaśnień.

- Tak było?- zapytałam spokojnie. Dziewczyna spojrzała się na mnie krzywo. Po upływie dosłownie kilku sekund, zmarszczyła brwi i odepchnęła mnie.

- Co cię to obchodzi.- burknęła.- Nie będę z wami rozmawiać.

- Ja z tobą też nie.- mruknęła Isabella i rzuciła się na nią. Zaczęłam je rozdzielać, ale to nie poskutkowało.

- Dyrektor! Spadamy.- krzyknął jeden z chłopaków i wszyscy zaczęli się rozpraszać, razem z nimi wybiegła moja przyjaciółka popychając mnie na tą dziewczynę. Ona natomiast wściekła się i zaczęła szarpać się ze mną. Potem już była tylko fala kolejnych emocji, zdenerwowałam się, że zostałam w to wmieszana i uległam szarpaninie.

- Hej przestańcie!- rzucił dyrektor.- Do gabinetu. Obie.

Siedziałam przed pomieszczeniem obok tej dziewczyny. Na korytarzu panowała idealna cisza. Zauważyłam, że zaczęła czytać książkę, wychyliłam się delikatnie aby przeczytać tytuł, ale okładkę miała przysłoniętą palcami. Spojrzała się na mnie, więc udając, że wcale mnie to nie interesuje, odwróciłam głowę w drugą stronę.

- Hej... Elizabeth prawda? Przepraszam, że cię w to wmieszałam. Ja no... eee... Nie bardz...

- Rozumiem, w porządku.- postanowiłam odpuścić jej, żebym nie narobiła sobie jeszcze większych kłopotów. Całkowicie wystarczą mi te co teraz mam.

- Mam na imię Alice. Strasznie mi głupio, że akurat no wiesz, eee po tej sytuacji muszę rozpoczynać rozmowę. Mogłoby być to w bardziej przyjaznych okolicznościach.- rzekła. Zaczęłam robić się wściekła na moją przyjaciółkę, że mnie tam zostawiła. To nie powinien być teraz mój problem. Wyciągnęłam dłoń w kierunku Alice.

- Alice więc, miło cię poznać.- powiedziałam a ona uścisnęła moją dłoń. W tym samym czasie drzwi od gabinetu otworzyły się, a pan dyrektor przemówił surowym tonem.

- Zapraszam drogie panie.- nabrałam głęboki wdech i obie podniosłyśmy się z miejsca. Przeszłyśmy do małego pomieszczenia, drzwi za nami się zamknęły i poczułam, że teraz czeka mnie najgorsze, a nie ma stąd jakiejkolwiek ucieczki i osób z którymi mogłabym tutaj siedzieć...