Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Kontynuacja Igrzysk Śmierci

Jeżeli czujesz, że zakończenie mocno cię rozczarowało i nadal masz ochotę czytać o życiu Katniss i Peety to właśnie tutaj jest twoje miejsce.

Katniss nadal musi zmierzać się z przeciwnościami losu i osobami, które przeszkadzają jej do prowadzenia spokojnego życia.

Czy uda jej się zaznać w końcu błogiego życia zwycięzcy?

 

O blogu

Blog stworzony z myślą o wszystkich fanach igrzysk, którzy mają niedosyt w ich historii podobnie jak ja. Postanowiłam założyć go, aby spróbować dokończyć historię, która siedzi mi w głowie.

Nie zapomnij zostawić po sobie komentarza! Miłego czytania.

#44 Gazeta

Opublikowany 2015/08/16

Jako, że zdecydowaliście że dzisiaj mają być igrzyska, to dodaję igrzyska :) Zapraszam do czytania i komentowania, tak samo jak na stronie! ;D // Nszarynska

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zeszlifowana perła delikatnie błyszczy na moim palcu. Prawie zapomniałam z tego wszystkiego o mojej obrączce, którą podarował mi Peeta.

Niestety wieczorem już nie mogłam się do niego dodzwonić. Pewnie był zajęty, martwi mnie to. Chciałam chociaż przez chwilę jeszcze usłyszeć jego głos. Co prawda spodziewałam się że tak będzie, ale nic nie mogę z tym zrobić. Takie telefony nie są za dobrze traktowane jeszcze dodając, że jesteśmy w ośrodku szkoleniowym. Wsunęłam się sprawnie pod kołdrę i zamknęłam oczy.

***

Groby, wszędzie groby. Primrose Everdeen, Finnick Odair, Haymitch Abernathy, Peeta Mellark, Gale Hawthorne, Annie Odair, Johanna Mason. Gdzie ja do cholery jestem?

  Stąpam po grząskiej ziemi, oprócz tego strasznie się pyli. Zaczynam nieopamiętanie kaszleć. Podnoszę głowę przed siebie i dostrzegam stojącego naprzeciwko mnie trybuta. Stoi lekko z opuszczoną głową. Prostuje się po chwili i wymierza do mnie z maczety. Jego oczy są krwisto czerwone, jakby to był zmiech. Chcę uciekać, ale nie mogę. Patrzę w dół i moje nogi zaczynają wtapiać się do środka. Zaczynam krzyczeć, żeby ktoś mi pomógł, ale to zbędne ponieważ nikogo tu nie ma.

- Nikt Ci już nie pomoże Katniss.- powiedziała sucho postać i rzuciła do mnie.

                                                                           ***

Budzę się cała zlana potem. Po chrypce domyślam się, że musiałam krzyczeć przez sen. Oddycham głośno jeszcze przez chwilę i podnoszę się z łóżka. Przełykam nerwowo ślinę i okrywam się dodatkowym szlafrokiem. Łapię za chłodną klamkę i ciągnę do siebie. Drzwi wolno się otwierają. Wychodzę na korytarz i zmierzam w kierunku salonu. Siadam gładko na kanapie i powoli analizuję swój sen. Po co miałby ktoś mnie zabijać, oraz jeszcze te oczy. To było straszne, na szczęście to był tylko sen. Dawno już i nie miewałam. Zaczęły się pojawiać, wraz z utratą Peety i brakiem jego kojącego uścisku...

Poczułam, że ktoś chwycił mnie za ramię, gwałtownie się odwróciłam, ale to tylko Gale. Jest dosyć późno, coś przed pierwszą w nocy.

- Dlaczego nie śpisz?- zapytał cicho.

- Pewnie już wiesz czemu, albo się sam na tym przekonałeś. Tutaj nie da się spać spokojnie.- stwierdziłam i wtuliłam się jeszcze bardziej w rozgrzany szlafrok.

- Miałaś koszmar? Czego dotyczył?- szepnął.

- Tego co zawsze. Ktoś mnie zabijał.- podkreśliłam, ale przypomniało mi się, że nie było tylko to. Jeszcze były tam groby. Oraz było tam też jego nazwisko. Nie będę mu o tym mówiła, bo jeszcze bardziej się podłamie. Przecież nic nam się nie stanie, mam taką nadzieję.- A twój?- spytałam schodząc z tematu ze mnie.

- Pamiętasz te zmutowane bestie, które zabiły Finnicka?- przytaknęłam lekko.- No to właśnie nie goniły jego, tylko mnie.

- No widzisz, niekiedy miałam takie codziennie.- przyznałam.

- Współczuję Ci, teraz już cię rozumiem.- powiedział i usiadł obok mnie.- Może chcesz, oczywiście zrozumiem jeśli nie, położyć się u mnie? Zdrzemnę się na podłodze, ale tak będzie nam lepiej. Sama chyba dobrze o tym wiesz.- zaproponował Gale. Ma rację, sama nawet bałabym się próbować zasnąć. Jeśli jednak on będzie niedaleko mnie może uda mi się jeszcze z dwie godziny zdrzemnąć.

- No dobrze.- oznajmiłam i podniosłam się z kanapy.

- Zaraz przyjdę.- rzekł i zmierzył w kierunku barku, przy wielkim stole w jadalni.

Weszłam cichutko do jego pokoju i położyłam się na łóżko. Po dosłownie minucie przyszedł Gale. Nie miał zbyt radosnej miny, raczej bardzo żałosną i smutną.

- Coś się stało?- spytałam zaniepokojona.

- Przepraszam, że nie pokazałem Ci tego wcześniej. Pomyślałem, że to nie byłoby odpowiednie, ale teraz czuję się okropnie, że to przed tobą ukryłem.- zauważyłam, że miętolił gazetę w dłoniach.

- Gale, co to jest?- rzuciłam podnosząc się z łóżka.

- Błagam cię, to może nie być prawda, nie wierz w to to tylko głupie kapitolińskie wydanie. Wiesz jacy oni są pełno afer i chamskie docinki, rewelacyjni w robieniu zamieszań.

- Gale!- przerwałam mu.- Pokaż.

Przez chwilę jeszcze stał jak osłupiały, ale zgodził się i podał mi gazetę. Przeniosłam szybko wzrok na pierwszą stronę wydania i czułam jak słabnę. Był na niej Peeta. Oprócz niego jednak, była tam jeszcze dziewczyna. Nie wiem jednak co jest gorsze, że to jakaś dziewczyna której całkowicie nie znam czy to, że się na tym zdjęciu całują...