Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Kontynuacja Igrzysk Śmierci

Jeżeli czujesz, że zakończenie mocno cię rozczarowało i nadal masz ochotę czytać o życiu Katniss i Peety to właśnie tutaj jest twoje miejsce.

Katniss nadal musi zmierzać się z przeciwnościami losu i osobami, które przeszkadzają jej do prowadzenia spokojnego życia.

Czy uda jej się zaznać w końcu błogiego życia zwycięzcy?

 

O blogu

Blog stworzony z myślą o wszystkich fanach igrzysk, którzy mają niedosyt w ich historii podobnie jak ja. Postanowiłam założyć go, aby spróbować dokończyć historię, która siedzi mi w głowie.

Nie zapomnij zostawić po sobie komentarza! Miłego czytania.

#1 Bohater?

Opublikowany 2015/08/05

A więc, po przeczytaniu książki "Papierowe Miasta" dosłownie mną wstrząsnęło. Pomyślałam "No nie to nie może się tak skończyć..." i zdecydowałam się również na pójście do kina. Po filmie zdałam sobie sprawę, że chciałabym żeby był dalszy ciąg ich historii. Przecież Quentin i Margo są jak dotąd niesamowitymi bohaterami. Na bloga również dodałam na umilenie czytania kilka piosenek, kilka z soundtracku Papierowych Miast ;) Playlista mam nadzieję będzie się cały czas powiększała. Co do bloga - będę tutaj publikowała rozdziały, zapraszam do czytania i komentowania czy ta kontynuacja Wam się spodoba, dzisiaj to jest taki wstęp  :) //Nszarynska

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Margo łapie mnie za dłoń. Ciemność nam pomaga, pokonujemy granice które są nadal między nami. Nigdy nie myślałem, że to może się stać. Między mną, a tak niesamowitą dziewczyną jaką jest Margo. Jednak już wiem jaka decyzja jest słuszna.

- Przepraszam Q.- powiedziała, obróciła się do mnie plecami i pobiegła przed siebie. Stoję nadal bezczynnie ze spuszczonymi dłońmi wzdłuż ciała i przyglądam się ziemi. Mogę przecież teraz za nią pobiec. Mogę z nią pojechać i być z nią, ale jednak tego nie robię. Usłyszałem trzask drzwi od samochodu Margo. Po chwili już tylko widziałem odjeżdżający samochód z parkingu. To chyba koniec historii z moim cudem. Wymarzonej dziewczynie od dziecka. Wsadziłem ręce do kieszeni i ruszyłem do samochodu.

- Nie masz za co przepraszać.- mruknąłem, już sam do siebie cicho, tak jakby jeszcze Margo miała mnie usłyszeć, ale to nie możliwe.

W drodze do domu nikt z nas się nie odzywał, a po za tym nawet nie miałem ochoty na rozmowę. Lacey tylko krótko poklepała mnie po ramieniu i uśmiechnęła się.

- Przestań Quentin. Tak musiało się stać.- rzekła i wypuściła powietrze.- Mnie też będzie ciężko.

- Wiem...- chciałem coś powiedzieć, ale nawet nie jestem w stanie. W środku czuję, że się rozpadam. Dlaczego tak musiało się stać. "Papierowe miasto, dla papierowej dziewczyny" przypominam sobie. Przecież to mogło się inaczej skończyć.- Myślisz, że się z nią jeszcze kiedyś spotkamy?- zapytałem sam nie wiedząc czemu, ponieważ i tak znam odpowiedź.

- Nie wiem Quentin... Możemy mieć tylko nadzieję, ale pamiętaj że winienie jej za to będzie błędem. Taka była jej wola.

- Racja. Ben poprowadzisz samochód? Muszę się zdrzemnąć.- zatrzymałem samochód na poboczu.

- Jasne stary. - usiadłem z tyłu i delikatnie się rozłożyłem. Momentalnie zasnąłem.

* * *

Obudziło mnie słońce, które zaczęło się wzbijać na niebo. Nadal przed oczami mam Margo. Czy kiedykolwiek jeszcze ją zobaczę? Jak na razie nie potrafię przestać o niej myśleć. Podniosłem się z pozycji leżącej i przetarłem oczy. Jeszcze kilkanaście godzin i będziemy w domu. Moje miejsce jest tam, mama już z tatą na mnie za pewne czekają. Ostatnie wakacje w tym towarzystwie. Mam nadzieję tylko, że nigdy nie zerwiemy kontaktu. Szkoda by było zaprzepaścić tą przyjaźń między mną, Radarem a Benem. Samochód teraz prowadzi Radar, postanawiam więc żebyśmy się zamienili. Chwilę później już w dłoniach trzymałem kierownicę, a zaraz po tym Radar oznajmił, że się zdrzemnie.

- Jak wrócimy Quentin to zabieram cię na grubą imprezę.- powiedział Ben, tym samym przerwał ciszę w samochodzie.

- Dzięki.- odparłem.- Jednak na razie chciałbym to jeszcze wszystko przemyśleć.

- Ale tu nie ma nad czym myśleć!- powiedział i uśmiechnął się szeroko do lusterka. Odwzajemniłem go, ale tylko na krótko, bo znów przypomniała mi się Margo. Byłem jej bohaterem, aż w to nie wierzę. Gdybym tylko wiedział... Kiedyś jak może się z nią spotkam, to spróbuję ją przekonać, żeby zmieniła zdanie. Zaraz jednak kręcę głową na tą myśl. "To nie możliwe Q. Ogarnij się" kołacze mi w głowie. Moja podświadomość ma niestety rację. Czas przejrzeć na oczy. Nie byliśmy sobie przeznaczeni. Już i tak za dużo o niej wiem.

 

 Po monotonnej drodze do Orlando, ponieważ wróciliśmy późnym wieczorem, od razu rzuciłem się na łóżko spać po krótkim pokazaniu się rodzicom. Zobaczyłem, że mama jest zmartwiona, ale chyba dałem jej do myślenia, że to nie najlepszy czas na rozmowę. Starałem się zamknąć oczy i zasnąć, ale to nadal było nie możliwe. Za bardzo ją kocham. Przecież mogłem z nią pojechać, ale tego nie zrobiłem. Jestem tchórzem, który lubi rutynę i nie pojechał z ukochaną dziewczyną. Ironia losu - prycham.
 Mam nadzieję, że te wakacje pomogą mi w końcu zrozumieć prawdę.